sobota, 26 stycznia 2013

Straszne historie , które zdarzyły sie na prawdę ;0

Matt miał 21 lat, był już studentem. Nie mieszkał z rodzicami, a w małej kawalerce, która dla niego była w sam raz. Pewnego ciepłego, jesiennego dnia miał zamiar spotkać się ze swoim kolegą, studiującym na Akademii Sztuk Pięknych. Matt miał już wychodzić, kiedy zadzwonił telefon, pomyślał, że może dzwoni jego dziewczyna, ale nie. Znów jego ciocia. Tym razem jednak nie pytała czy zjadł obiad, ale z wielkim podekscytowaniem mówiła o jakimś znalezisku, które rzekomo odkopał jej pies. - Kochanie, przyjedź do mnie, bardzo cię proszę Matt, zobaczysz to. - Ale ciociu dziś nie mogę, umówiłem się z Edi`m. - To ten przyszły malarz? To przyjedźcie razem przyda mi się. Po tych słowach w słuchawkach zapanowała głucha cisza, przerażająca. Lecz po kilku sekundach Matt usłyszał piskliwy krzyk cioci. Potem już nic nie odpowiedziała. Chłopak prędko chwycił kluczyki swojego samochodu i pobiegł do niego. Jechał bardzo szybko, słysząc klaksony innych aut. Podjechał pod dom kolegi i powiedział, że musza jechać cioci, bo coś się stało. Wreszcie podjechali pod jej dom. Ku zdziwieniu chłopaków biała willa ciotki Aldony był pozamykany, nawet okna były pozasłaniane. Edi i Matt po chwili zastanowienia wybili okno w drzwiach i otwarli je. Myśleli, że zastaną ją pobitą, okradzioną, lub nawet zabitą, ale jej wcale nie było. W całym domu było ciemno, tylko w jednym z pokoi na piętrze migały promyki lampki nocnej. Pobiegli tam. Nie było jej w tym pokoju. Ale Matt`a zaskoczył obraz oparty o ścianę, nigdy przedtem go tu nie widział. Obraz przedstawiał tysiące ludzi - starców, dzieci, kobiety, mężczyzn, noworodków, a pod nim widniał napis "Tuvex ne resamlen, ce te qoui" - Bardzo ciekawy obraz, całkiem ładnie namalowany. Nie łatwo jest namalować tylu ludzi i to tak szczegółowo. Hej Matt patrz! - Dlaczego ten obraz ma przybitą deseczkę na środku? - Nie wiem, sprawdzimy, co jest pod nią? - Nie może lepiej nie. Zadzwonię na policję. Cioci nigdzie nie ma. - Dobrze. Matt wyszedł z pokoju. Stał już przy telefonie, podnosił słuchawkę, kiedy znów usłyszał krzyk, taki sam jak krzyk cioci Aldony. Tym razem jednak krzyczał Edi. Matt pobiegł na górę. Kiedy wszedł do pokoju nie było w nim Edi`ego, tylko ten obraz, ale Ta deseczka, która była przybita na środku obrazu leżała koło niego. W miejscu gdzie była przybita był namalowany szatan trzymający widła. Matt jeszcze raz spojrzał na napis pod obrazem, po czym wybiegł z pokoju do sypialni cioci. Zaczął przeszukiwać jej komodę. Wreszcie znalazł to, co chciał - słownik łaciny. Odnalazł to zdanie. "Tuvex ne resamlen, ce te qoui", co dosłownie znaczy "Ciekawość to pierwszy stopień do piekła"

~`

Teraz opowiem wam coś z mojej rodziny. Mój brat ma już nażyczoną i kiedyś byłam u niej w sklepie gdzie pracowała .
I powiedziała mi i Marlenie mojej przyjaciółce o swoich spotkanich z duchami . Miała ich naprawdę dużo ale napiszę wam narazię tylko jedną . Kiedyś jej babcia zmarła i ona zawszę kładła się spać po 23 w nocy. I miała psa z którym spała razem. Pewnego dnia położyła sie po 23 na łóżku i poczuła pod nią coś zimnego jak lód. Pies zaczoł piszczeć i uciekł.
I tak było kilka dni aż w końcu kładła się spać już po 17 ;p




Dalej straszne historie

To jest historia, która zdażyła się naprawde.... pewnej nastoletniej Nicole. Było to 12. kwietnia 1997roku w małym miasteczku Twin Peaks w USA. Dziewczyna wracała właśnie od swojej przyjaciółki, Rity. Było już późno. Wąskie ulice małego miasteczka oświetlane były przez jasne latarnie. Dziewczynie w pewnym momencie zrobiło się zimno. Usłyszała za sobą krzyk jakiejś kobiety. Odwróciła sie. Ale nie zobaczyła niczego. NIE MOGŁA nieczego zobaczyć, ponieważ wszystkie latarnie, które już minęła ZGASŁY. W miare jak Nicole szybko szła, światła w latarniach gasły. Przerażona zaczęła biec przed siebie otaczana coraz gęstszą mgłą. Pięc minut później mieszkańców Twin Peaks obudził głośny, dziewczęcy krzyk. Nicole nie wróciła do domu juz nigdy. Jej ciała do dziś nie odnaleziono.

piątek, 25 stycznia 2013

Głuchy telefon

To dalej straszne historie.........
Przyszła niania do 4 dzieci a ich rodzice pojechali na kolację.
Pierwszy raz zadzwonił telefon i ona odebrała:
-Hallo...?
- Uciekaj!!!!-powiedział nieznany głos.
Ona nic z tego nie robiła zadzwonił potem 2 , 3 i 4 raz aż w końcu się przestraszyła i poszła na górę żeby zabrać dzieci zobaczyła , że dzieci leżą martwe i zadzwonił ktoś nagle do telefonu:
-Hallo...?
-Uciekaj!!!!- powiedział nieznany głos
Jednak było za późno . Bo gdy dzwonił za każdym razem ktoś każdy po kolei umierał.