Matt miał 21 lat, był już studentem. Nie mieszkał z rodzicami, a w
małej kawalerce, która dla niego była w sam raz. Pewnego ciepłego, jesiennego
dnia miał zamiar spotkać się ze swoim kolegą, studiującym na Akademii Sztuk
Pięknych. Matt miał już wychodzić, kiedy zadzwonił telefon, pomyślał, że może
dzwoni jego dziewczyna, ale nie. Znów jego ciocia. Tym razem jednak nie pytała
czy zjadł obiad, ale z wielkim podekscytowaniem mówiła o jakimś znalezisku,
które rzekomo odkopał jej pies. - Kochanie, przyjedź do mnie, bardzo cię proszę
Matt, zobaczysz to. - Ale ciociu dziś nie mogę, umówiłem się z Edi`m. - To ten
przyszły malarz? To przyjedźcie razem przyda mi się. Po tych słowach w
słuchawkach zapanowała głucha cisza, przerażająca. Lecz po kilku sekundach Matt
usłyszał piskliwy krzyk cioci. Potem już nic nie odpowiedziała. Chłopak prędko
chwycił kluczyki swojego samochodu i pobiegł do niego. Jechał bardzo szybko,
słysząc klaksony innych aut. Podjechał pod dom kolegi i powiedział, że musza
jechać cioci, bo coś się stało. Wreszcie podjechali pod jej dom. Ku zdziwieniu
chłopaków biała willa ciotki Aldony był pozamykany, nawet okna były
pozasłaniane. Edi i Matt po chwili zastanowienia wybili okno w drzwiach i
otwarli je. Myśleli, że zastaną ją pobitą, okradzioną, lub nawet zabitą, ale jej
wcale nie było. W całym domu było ciemno, tylko w jednym z pokoi na piętrze
migały promyki lampki nocnej. Pobiegli tam. Nie było jej w tym pokoju. Ale
Matt`a zaskoczył obraz oparty o ścianę, nigdy przedtem go tu nie widział. Obraz
przedstawiał tysiące ludzi - starców, dzieci, kobiety, mężczyzn, noworodków, a
pod nim widniał napis "Tuvex ne resamlen, ce te qoui" - Bardzo ciekawy obraz,
całkiem ładnie namalowany. Nie łatwo jest namalować tylu ludzi i to tak
szczegółowo. Hej Matt patrz! - Dlaczego ten obraz ma przybitą deseczkę na
środku? - Nie wiem, sprawdzimy, co jest pod nią? - Nie może lepiej nie.
Zadzwonię na policję. Cioci nigdzie nie ma. - Dobrze. Matt wyszedł z pokoju.
Stał już przy telefonie, podnosił słuchawkę, kiedy znów usłyszał krzyk, taki sam
jak krzyk cioci Aldony. Tym razem jednak krzyczał Edi. Matt pobiegł na górę.
Kiedy wszedł do pokoju nie było w nim Edi`ego, tylko ten obraz, ale Ta deseczka,
która była przybita na środku obrazu leżała koło niego. W miejscu gdzie była
przybita był namalowany szatan trzymający widła. Matt jeszcze raz spojrzał na
napis pod obrazem, po czym wybiegł z pokoju do sypialni cioci. Zaczął
przeszukiwać jej komodę. Wreszcie znalazł to, co chciał - słownik łaciny.
Odnalazł to zdanie. "Tuvex ne resamlen, ce te qoui", co dosłownie znaczy
"Ciekawość to pierwszy stopień do piekła"
~`
Teraz opowiem wam coś z mojej rodziny. Mój brat ma już nażyczoną i kiedyś byłam u niej w sklepie gdzie pracowała .
I powiedziała mi i Marlenie mojej przyjaciółce o swoich spotkanich z duchami . Miała ich naprawdę dużo ale napiszę wam narazię tylko jedną . Kiedyś jej babcia zmarła i ona zawszę kładła się spać po 23 w nocy. I miała psa z którym spała razem. Pewnego dnia położyła sie po 23 na łóżku i poczuła pod nią coś zimnego jak lód. Pies zaczoł piszczeć i uciekł.
I tak było kilka dni aż w końcu kładła się spać już po 17 ;p
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz